Jak upolować ISS? Jak złowić planetoidę? - wywiad z Michałem Żołnowskim

Share

Międzynarodowa Stacja Kosmiczna (Credits: ISS)Astrofotografią zajmuje się od prawie 10 lat, jest współodkrywcą 150 nowych planetoid, pomysłodawcą i budowniczym obserwatorium Rantiga Osservatorio we Włoszech, autorem jednych z piękniejszych zdjęć nocnego nieba wykonanych ręką amatora, o kim mowa? O Michale Żołnowskim z Krakowa. 

Za dnia lekarz, który za pomocą specjalistycznego sprzętu zagląda w niedostępne zakamarki ludzkiego ciała. Nocą astrofotograf, łowca tego co piękne lecz ukryte dla nieuzbrojonego oka, tropiciel planetoid. Kilka dni temu znów nas zachwycił publikując w sieci bardzo ostre i bardzo szczegółowe zdjęcia Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.  

By móc przybliżyć technikę wykonania takich zdjęć, sylwetkę autora oraz istotę astrofotografii, nasz serwis przeprowadził z nim wywiad, do przeczytania którego zachęcamy. 

 KosmicznaPolska.pl: Zacznijmy od ustalenia tego czy trzeba mieć jakieś specjalne predyspozycję i specjalny sprzęt by móc obserwować Międzynarodową Stację Kosmiczną z Ziemi. Patrząc na Twoje zdjęcia ma się wrażenie, że są to jedne z bardziej ostrych zdjęć ISS jakie można znaleźć w "polskim internecie"

Michał Żołnowski: Aby skutecznie „złapać” ISS potrzebny jest teleskop o ogniskowej nie mniejszej niż 800-900mm. Możemy oczywiście próbować z krótszą, ale z pewnością sfotografowana stacja będzie wyraźnie mniejsza. Zaletą małej ogniskowej jest to, że ucząc się polowania na ISS łatwiej będzie nam mając krótszą ogniskową złapać stację w kadrze. Jeśli mamy dostęp do kilku teleskopów zacznijmy od tego mniejszego.

Najprostszym a przy okazji bardzo dobrym rejestratorem może być najzwyklejsza kamerka internetowa czyli tzw. webcam. Powinien on mieć odkręcany obiektyw, aby w jego miejsce można było wkręcić metalową przejściówkę do podłączenia teleskopu. O taką przejściówkę można pytać w sklepach ze sprzętem astronomicznym. Oczywiście istnieją kosztowne kamery do rejestracji obrazu o wyśrubowanych parametrach jednak na początek wystarczy nam zwykła kamerka internetowa, którą za dwadzieścia parę złotych można kupić w sklepie z elektroniką.

Teleskop może być zarówno refraktorem jak i teleskopem lustrzanym. Nie ma to większego znaczenia. Nie używam żadnego specjalistycznego systemu prowadzenia. Ważniejsze jest to, żeby można było wygodnie chwycić za teleskop i prowadzić za ISS-em. Teleskop w tym czasie luźno stoi na montażu. Lepszy jest montaż azymutalny, gdyż bardziej intuicyjnie możemy wyczuć jak nim poruszać ale montaż paralaktyczny też się nadaje. Dobrym rozwiązaniem jest też montaż typu Dobsona. Teleskop lustrzany z montażem Dobsona można kupić już za stosunkowo niewielkie pieniądze. Po podłączeniu webcama otrzymujemy gotowy zestaw do polowania na ISS! 

Bardzo ważny jest w naszej zabawie szukacz- niewielka pomocnicza lunetka zamocowana do teleskopu. To przez nią będziemy śledzić ruch stacji, podczas gdy do głównego teleskopu podpięta będzie kamerka. Szukacz musi być idealnie zgrany z teleskopem, aby to co w nim widzimy odpowiadało obrazowi w kamerze.

ISS (Credits: Michał Żołnowski) ISS (Credits: Michał Żołnowski)
Mgławica NGC 1795 (Credits: Michał Żołnowski) Mgławica NGC 1795 (Credits: Michał Żołnowski)

KP: Czy jesteś w stanie sfotografować ISS jeszcze lepiej, uwydatnić więcej detali?

M.Ż: Sporo zależy od stabilności atmosfery, tzw seeingu. Jeśli trafi się na dobry seeing ilość widocznych detali może być wyraźnie większa. Niestety ciężko przewidzieć jak będzie wyglądała sytuacja danej nocy. Sporo w tym przypadku. Trzeba mieć trochę szczęścia. 

KP: Jakiego sprzętu używasz w swoich obserwacjach?

M.Ż: Sercem mojego zestawu do nagrywania ISS jest Telescope Engineering Company TEC 140 o średnicy 14 cm i ogniskowej 98 cm. Jest to wyjątkowy sprzęt o bardzo dobrej optyce, co pozwala na rejestrację wielu szczegółów oraz bezstratną transmisję kolorów. Do rejestracji przelotów używam najzwyklejszej kamerki internetowej. Zestaw stoi na zwykłym montażu azymutalnym, który prowadzę ręcznie, czyli mówiąc dosłownie trzymając ręką za teleskop celuję patrząc przez przyczepiony do niego szukacz.

KP: Skąd wzięła się u Ciebie pasja spoglądania w niebo? Czym zajmujesz się na co dzień?

M.Ż: Pasja, którą raczej powinno się nazwać chorobą (śmiech) nęka mnie od wielu lat. Jeśli raz złapie się bakcyla astrofotografii to ciężko jest się go pozbyć. Z zawodu jestem lekarzem i zajmuję się ultrasonografią. Tam też trzeba gapić się w monitor komputerowy i szukać, tego co ledwo jest widoczne (śmiech).

Astronomia i astrofotografia to także rodzaj nazwijmy to filozofii spędzania wolnego czasu i kontaktów towarzyskich. Duża część moich znajomych to ludzie, którzy kochają astronomię. Spotykamy się na wspólnych obserwacjach, wymieniamy się doświadczeniami, pomagamy sobie. To jest fantastyczne. Niejednokrotnie doskonale wiem jaki dokładnie sprzęt ma mój znajomy na drugim końcu Polski, mimo, że widziałem go raz czy dwa razy w życiu.

KP: Twoje zdjęcia wyróżniają się na tle innych szczegółowością, ostrością nasyceniem barw. Jakiego oprogramowania używasz do obróbki zdjęć? Czy jest to profesjonalne oprogramowanie, czy wystarczy zwykły Photoshop? Ile czasu potrzeba na zarejestrowanie materiału w celu sfotografowania powiedzmy mgławicy w Orionie, a potem obróbka tego materiału?

Do rejestracji obiektów Deep Sky używam specjalistycznego oprogramowania, gdyż tylko takie współpracują z bardzo czułymi kamerami do fotografowania obiektów głębokiego nieba czyli mgławic i galaktyk. Obróbkę zdjęć wykonuje głównie za pomocą Photoshopa. To potężne narzędzie i przy odpowiedniej jego znajomości daje właściwie nieograniczone możliwości. Mgławica M42 w Orionie jest akurat wyjątkowo jasnym obiektem i spokojnie kilkugodzinna sesja wystarcza na wykonanie pięknego zdjęcia. Niestety znakomita większość mgławic i galaktyk wymaga wielonocnego naświetlania a następnie wielogodzinnej pracy z Photshopem, aby przy pomocy odpowiednich technik uwidocznić ukryte w nich piękno.

KP: Czy z Krakowa, z którego pochodzisz, da się obserwować niebo i wykonać tak dobre zdjęcia jak Twoje, czy w celu obserwacji wyjeżdżasz za miasto?

Z okolic Krakowa można fotografować tylko jasne obiekty. Niestety zanieczyszczenie światłem jest zbyt duże. W poszukiwaniu ciemnego nieba zbudowałem zdalne obserwatorium we Włoszech. Mojej opowieści o nim można było posłuchać kilka miesięcy temu podczas TEDxKraków. Na szczęście w Polsce istnieją jeszcze ciemne miejsca, gdzie można rejestrować słabe, wymagające obiekty. Jednym z nich są Bieszczady, gdzie corocznie organizowane są zloty miłośników astronomii.

 

(Credits: Youtube.com/TEDx Talks)

KP: Czy Twoje życie zatem dzieli się tylko na pracę i obserwację, czy masz jeszcze czas na inne zajęcia?

Tak, oczywiście że muszę mieć czas na inne sprawy. Mam żonę i dwie córki. Mimo, że rozumieją moje zwariowane hobby to jednak wszystko ma swoje granice. Marta, moja żona powtarza, że ze wszystkich hobby, które polegają na tym, że facet wychodzi wieczorem z domu astronomia jest najbezpieczniejsza.

Mgławica NGC 7380 (Credits: Michał Żołnowski) Mgławica NGC 7380 (Credits: Michał Żołnowski)
Shenzou 6 (Credits: Michał Żołnowski) Shenzou 6 (Credits: Michał Żołnowski)

KP: Jakie największe sukcesy udało Ci się osiągnąć rozwijając swoją pasję?

M.Ż: Moim największym sukcesem niewątpliwie było rozpoczęcie skutecznej współpracy z Michałem Kusiakiem. Razem z Michałem poszukujemy planetoid w naszym Układzie Słonecznym. Do dziś odkryliśmy ich około 150. Ciężko jest dokładnie określić ich liczbę gdyż wiele z tych odkryć czeka na oficjalne potwierdzenie. Gdy zaczynaliśmy w 2012 wspólne poszukiwania przy pomocy mojego zdalnego obserwatorium we Włoszech, w najśmielszych snach nie przypuszczaliśmy, że to będzie taka liczba! Bardzo czuły sprzęt w połączeniu z ciemnym niebem umożliwia na sięganie po bardzo ciemne obiekty. Kiedyś nawet nie śmiałem marzyć o takim scenariuszu. Dziś gdy po nocnej sesji potrafimy czasem zgłosić nawet kilka nowych obiektów to nie potrafię wyrazić radości jaka mnie ogarnia. Michał z pewnością jest też tego samego zdania.

KP: Skąd wziął się pomysł i  ile zajęła budowa Twojego włoskiego obserwatorium?

M.Ż: To długa historia, zachęcam do obejrzenia filmu z prezentacji TEDxKraków, tam dokładnie wszystko tłumaczę krok po kroku: https://www.youtube.com/watch?v=KOqZAFlY54I

KP: 150 planetoid to bardzo duża liczba, co skłoniło Was do tego aby podjąć się tak ambitnego zadania.  

M.Ż: Mówiąc szczerze nie mieliśmy wielkiego przeświadczenia, że nam się uda. Raczej słyszeliśmy głosy wokół nas, że XXI. wiek to już nie jest czas dla odkrywców – amatorów. Duże programy odkrywcze takie jak Catalina Sky Survey czy Pan-STARRS na tyle często przeczesują niebo, że nic nie zostaje dla małych obserwatoriów. Do puszukiwań planetoid we Włoszech używamy teleskopu Orion Optics o średnicy 40 cm i f/3.8 detektorem jest kamera SBIG STX16803. Zestaw ten prowadzony jest na montażu Paramount ME. Niby dużo, jak na amatorski sprzęt. Jednak jest to prawie nic w porównaniu z tym profesjonalnym, gdzie często minimum średnicy sprzętu używanego do poszukiwań to jeden metr. Postanowiliśmy z Michałem zmierzyć się z tym wyzwaniem. I się udało! Kosztowało nas to bardzo dużo czasu i wysiłku. Stworzenie algorytmów i metod gdzie i jak szukać aby próbować konkurować z największymi to było bardzo ciekawe wyzwanie. 

KP: Czy Wasze odkrycia mogą przyczynić się do tego, że lepiej zrozumiemy jak działa Wszechświat, Układ Słoneczny? Jak jeszcze mogą być przełożone na życie przeciętnego mieszkańca planety Ziemia. 

M.Ż: Tutaj bym specjalnie nie przesadzał. Jednak prawda jest taka, że szukamy nowych planetoid. Wśród nich mogą trafić się oczywiście też te, które w bliższej lub dalszej przyszłości będą zagrażać Ziemi. Wystarczy kilometrowej średnicy obiekt aby swoim uderzeniem dokonać katastrofalnych zmian na całej planecie. Takich obiektów jest przynajmniej kilkaset tysięcy w naszym Układzie Słonecznym. Na szczęście póki co żaden z nich według naszej wiedzy nie jest na orbicie kolizyjnej z nami. W ostatnich latach naukowcy chyba coraz większą wagę przykładają do tego rodzaju zagrożeń. Jak poważny jest to problem niech świadczy meteoryt Czelabiński, który miał średnicę niecałych dwudziestu metrów, a wskutek fali uderzeniowej uszkodził obiekty w promieni kilkudziesięciu kilometrów. 

KP: Czy dowolna osoba, może przyjechać do Ciebie skorzystać z rady, wykonać pod Twoim okiem obserwacje?

M.Ż: Generalnie jest zajętym człowiekiem, ale w miarę możliwości dzielę się moim doświadczeniem. Na wspólne obserwacje raczej nie ma czasu, ale chyba żadnego pytania nie zostawiłem bez odpowiedzi.

Mgławica IC 1848 (Credits: Michał Żołnowski) Mgławica IC 1848 (Credits: Michał Żołnowski)
Mgławica IC 1410 (Credits: Michał Żołnowski) Mgławica IC 1410 (Credits: Michał Żołnowski)

KP: Co mógłbyś poradzić tym wszystkim, którzy chcą zacząć swoją przygodę z astrofotografią, odkrywaniem planetoid, komet, od czego mają zacząć?

M.Ż: Astrofotografia, przynajmniej ta niezbyt zaawansowana nie musi być skomplikowana i kosztowna. Przy pomocy zwykłego cyfrowego aparatu (ważne żeby można było ustawić w nim długie czasy) można zajmować się bardzo ładną astrofotografią.

Długoczasowe ekspozycje ziemskich obiektów oświetlonych tworzącymi charakterystyczne okręgi gwiazdami są najczystszym rodzajem astrofotografii. I to często wyjątkowo efektownej.  W sieci można znaleźć wiele przepięknych przykładów tej techniki. Wystarczy wpisać w Google np. nazwisko Babak Tafreshi. 

Niestety czasy amatorskiego odkrywania komet i planetoid kończą się. Wielkie programy naukowe na tyle skutecznie przeczesują niebo, że dla mniejszych obserwatoriów pozostaje niewielkie pole manewru. Ewentualne sukcesji przychodzą dziś najczęściej dopiero po zainwestowaniu sporych środków, czasu i wymagają dużego doświadczenia. Nie oznacza to jednak, że nie ma alternatywy. Wielu amatorów zajmuje się badaniem gwiazd zmiennych oraz poszukiwaniem supernowych. Słabszy sprzęt powinien pozwolić już na skuteczne próby zabawy w ten rodzaj hobby.

Teneryfa El Teide (Credits: Michał Żołnowski) Teneryfa El Teide (Credits: Michał Żołnowski)
Mgławica IC 1805 (Credits: Michał Żołnowski) Mgławica IC 1805 (Credits: Michał Żołnowski)

KP: Wspomniałeś o tej niezaawansowanej astrofotografii, przyjmijmy, że część czytelników chciałaby zająć się tym hobby poważnie, co czeka ich dalej?

M.Ż: Również zaawansowana astrofotografia nie koniecznie wymaga bardzo dużych nakładów finansowych. Lustrzany aparat fotograficzny, chińskiej produkcji teleskop systemu Newtona i to wszystko postawione na budżetowym montażu paralaktycznym za kilka tysięcy złotych we wprawnych rękach może dawać oszałamiające rezultaty. Główna różnica jest taka, że taki sprzęt będzie wymagał od nas po prostu więcej cierpliwości i doświadczenia jak go okiełznąć aby rejestrował przyzwoite obrazy. 

KP: Jakie masz plany na następne lata?

Z cała pewnością będziemy z Michałem kontynuować nasze poszukiwania. Jest to dla nas źródło ogromnej satysfakcji. Czekamy na naszą, własna kometę choć jest to bardzo trudne wyzwanie i nie wiadomo czy kiedykolwiek dopisze nam szczęście.  Naszą pracę można śledzić na www.facebook.com/RantigaOsservatorio , www.rantigaosservatorio.org oraz www.starrysite.com

KP: Czego Ci życzyć zatem?

M.Ż: Proszę nam życzyć odkrycia komety. No i oczywiście pogodnego nieba. Jak zawsze (śmiech)

KP: Tego Ci właśnie Życzyny i dziękujemy za poświęcony czas.

M.Ż: Dziękuję.

Dzięki Internetowi łatwo możemy sprawdzić kiedy i gdzie przelatywać będzie Międzynarodowa Stacja Kosmiczna. Poinformować nas może np. facebookowa strona „Z głową w gwiazdach”. Bardziej specjalistycznym serwisem jest www.heavens-above.com, który oferuje wiele informacji nt. przelotów ISS’a.

 

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy Odśwież

O nas

Jesteśmy grupą ludzi, dla których astronautyka jest pasją. Wspieramy polskie dążenia w kierunku gospodarczego wykorzystania technologii kosmicznych. Jeśli interesują Cię zagadnienia związane z polskim space-techem, ta witryna jest dla Ciebie, jeśli chciałbyś nam pomóc wesprzyj nasze działania, dołącz do Nas!

Więcej informacji...

Powrót na górę