Dziesięć lat od finału Odysei Kosmicznej radia RMF FM, wywiad z Joanną Chojnacką - zwyciężczynią konkursu

Share

Jedna z grafik promujących konkurs (Credits:RMF FM)W styczniu 2001 roku ruszył niezwykły konkurs radia RMF FM w którym nagrodą była możliwość odbycia suborbitalnego lotu. Zwycięzca po kilku godzinach lotu wzniesie się na wysokość ponad stu kilometrów nad Ziemię, doświadczając przez kilka minut stanu nieważkości. Po ponad dwóch miesiącach zmagań specjalna komisja wyłoniła zwycięzce. Została nią dziewiętnastoletnia wówczas Joanna Chojnacka z Sochaczewa. W dniu 24 marca minęło dokładnie 10 lat od momentu kiedy podczas uroczystej ceremonii w Pałacu Ujazdowskim w Warszawie odebrała symboliczny bilet w kosmos. W związku z dziesiątą rocznicą prezentujemy wywiad z Joanną Chojnacką- zwyciężczynią konkursu. W kolejnym odcinku serii przypominającej tamto wydarzenie, opublikujemy wywiady ze zdobywcami drugiego i trzeciego miejsca w konkursie, będących dublerami lotu Joanny. Rozmowę z Joanną Chojnacką w imieniu portalu kosmicznapolska.pl przeprowadzili Marcin Mazur, oraz Marcin Polar.

KP: Czy śledzisz rozwój światowej i polskiej astronautyki? Czytujesz jakieś pisma, bądź portale branżowe związane z astronautyką?

J.Ch: Jeżeli chodzi o pisma, bądź portale branżowe, to nie jestem z żadnym jakoś szczególnie związana, głównie ze względu na nieustanny brak czasu. Wszelkie najnowsze informacje zdobywam raczej z mediów bądź od firmy, która organizuje mój lot.

KP: Nagrodę w konkursie radia RMF FM odebrałaś 10 lat temu, przez tę dekadę wiele się zmieniło, powstały firmy prywatne które mają aspirację wysyłać ładunki i ludzi w kosmos, jest szereg firm które oferować będą w niedługim czasie loty suborbitalne. Widać że firmy prywatne mają co raz większy udział w rozwoju astronautyki na
świecie, co zmniejsza koszty wyniesienia ładunków na orbitę. Jak oceniasz przyszłość światowej astronautyki, w jakim kierunku będzie podążać, jak na tym tle widzisz
przyszłość Polski, jakie zmiany musiały by zajść byśmy zaczęli zwracać uwagę na tę gałąź nauki, gospodarki.

J.Ch: Myślę, że nauka idzie tak szybko do przodu, że za jakiś czas loty w kosmos mogą stać się codziennością . Tak jak wspomniałeś w pytaniu, głównym problemem
astronautyki są duże koszta związane z wynoszeniem na orbitę ładunków bądź ludzi. To dobrze, że kierunek jaki obrali naukowcy, w tym również polscy, to zmniejszenie ich poprzez nowe, bardziej wydajne technologie. A jeżeli chodzi o bardzo daleką przyszłość, to warto pomarzyć… Może hotele dla turystów na orbicie?

 




Zwiastun promujący konkurs "Odyseja Kosmiczna 2001" prezentowany na antenie radia RMF FM w 2001 roku
(Credits: RMF FM)

 

KP: Czy nie uważasz, że sytuacja w której ktoś wygrywa podobny do Twojego lot suborbitalny dzięki szczęśliwemu batonikowi, to nie przesada? Piszę tu o przypadku
pewnej Francuzki, która wygrała w ten sposób lot w kosmos. Może się okazać że nie przejdzie badań, lub kursu, i co wtedy? Swoją drogą czy wiesz już jak będzie wyglądał ów kurs? Czy będzie dużo łatwiejszy niż ten który przechodziłaś w Moskwie?

Joanna Chojacka zwyciężczyni konkursu Odyseja Kosmiczna 2001 organizowanego przez radio RMF FM

J.Ch: Uważam, że taki szczęśliwy traf nie jest przesadą. Każdy może dostać szanse na zrealizowanie swojego marzenia. Można by to porównać do trafienia szóstki w totolotka. Jeżeli w dalszych eliminacjach ktoś nie przejdzie badań bądź kursu, zawsze może oddać swój szczęśliwy los komuś bliskiemu. Jeżeli chodzi o kurs, to ma on trwać około pięciu dni i polegać będzie głównie na badaniu mojego zdrowia.

KP: Czy oprócz Ciebie w kosmos wybierze się reporter radia RMF, który będzie dokumentował Twój lot, czy zostaniesz pierwszą kosmiczną korespondentką radiową?

J.Ch: Niestety takich szczegółów mojej wyprawy nie znam.

KP: Czy nie uważasz że 10 lat temu, kiedy na temat turystyki kosmicznej mówiło się bardzo niewiele, gdy sektor owych usług dopiero się rodził, organizacja konkursu tego typu nie była na wyrost?

J.Ch: Uważam, że organizacja konkursu na tamtą chwilę nie była na wyrost. Myślę, że nikt nie był w stanie przewidzieć, że aż tak długi będzie okres oczekiwań.

KP: Czy organizator konkursu, radio RMF FM, określił z góry jakieś ramy czasowe w których wykonasz lot, bo inaczej wygaśnie umowa między Tobą a radiem, bądź
radiem a firmą która ma przeprowadzić lot? Czy w sytuacji kiedy z jakichś powodów nie miałabyś możliwości wykonać lotu, radio ma przygotowane jakieś awaryjne
wyjście, rekompensatę?


J.Ch: Jeżeli chodzi o ramy czasowe, to nie ma ostatecznego terminu. Jednak umowa między mną a radiem RMF FM jest co kilka lat przedłużana. Jeżeli chodzi o wyjście awaryjne w sytuacji, gdy lot nie będzie mógł być zrealizowany z mojego powodu ( zły stan zdrowia, itp.), to w trakcie trwania konkursu wyłoniono również moich dublerów, którzy polecą za mnie. O rekompensacie nie myślę, gdyż nie wyobrażam sobie żeby mój lot się nie odbył.


KP: Po locie Jurija Gagarina, na lot pierwszego Polaka musieliśmy czekać przeszło 17 lat. Po locie gen. Hermaszewskiego na lot drugiego obywatela Polski czekamy już
ponad 30 lat. To dość długo. Czy udało Ci się poznać gen. Hermaszewskiego? Czy miał jakiś udział w konkursie radia RMF FM?

J.Ch:
Tak, poznałam gen. Hermaszewskiego. W trakcie finału konkursu, gen. Hermaszewski oceniał predyspozycje uczestników.

KP: Czy kibicujesz jednej wybranej firmie z branży turystyki kosmicznej, sądząc że masz z nią największe szanse polecieć? Wyznaczono już datę lotu? Czy RMF FM kontaktował się w tej sprawie z Tobą, lub firmą z którą masz polecieć?

J.Ch: Nie kibicuję żadnej konkretnej firmie. Jest mi to zupełnie obojętne, kto zrealizuje mój wymarzony lot.


KP: Masz możliwość zabrania ze sobą ładunku w postaci ulubionej maskotki, fotografii, talizmanu?

J.Ch: Tak, z tego co mi wiadomo, będę mogła zabrać jakiś drobiazg.

KP: Jak wspominasz pobyt w Gwiezdnym Miasteczku pod Moskwą?

J.Ch: Gwiezdne Miasteczko zawsze wzbudza we mnie miłe skojarzenia i uczucia. Wprawdzie same budynki nie były w dobrym stanie technicznym i ciężko było uwierzyć, że tam szkoliło się i nadal szkoli kosmonautów. Jednak w całym tym miejscu była jakaś magia.

KP: Jakie były Twoje odczucia gdy pokonałaś ponad tysiąc osób ubiegających się o bilet w kosmos?

J.Ch: Szczerze mówiąc nigdy nie myślałam o mojej wygranej w takich kategoriach. Po prostu cieszę się, że mam szansę polecieć w kosmos.

KP: Utrzymujesz kontakt z pozostałymi finalistami Odysei Kosmicznej?

J.Ch: Nie ze wszystkimi finalistami utrzymuję kontakt. Natomiast bardzo żałuję, że z osobami z którymi byłam bliżej związana jest on taki rzadki.

KP: Jak myślisz co zaważyło o wyborze przez komisję akurat Ciebie? Czy uzasadnienie wyboru podane było do publicznej wiadomości?

J.Ch: Uzasadnienie jak i cala punktacja była podana do publicznej wiadomości, a pierwszą cześć pytania należy skierować do komisji.

KP: Jak radziłaś sobie z barierą językową? Czy udało Ci się poznać jakichś rosyjskich kosmonautów?

J.Ch: Nie miałam bariery językowej, gdyż w dzieciństwie trzy lata mieszkałam w Rosji. Musiałam się tylko przełamać, ponieważ nie używałam rosyjskiego od ponad dziesięciu lat.

KP: Czy mogłabyś przybliżyć jak przebiegał konkurs, z ilu i z jakich etapów się składał, który wedle Ciebie był najciekawszy, najłatwiejszy, który najtrudniejszy. Jak oceniasz poziom konkursu?

J.Ch: Konkurs trwał prawie dwa miesiące. Pierwszy etap polegał na wysłaniu odpowiedzi na pytania zamieszczone w jednej z gazet, taki sam formularz dostępny był również na stronie internetowej akcji. Tam trzeba było liczyć na szczęście. Następnie była szczegółowa ankieta z pytaniami z różnych dziedzin. Kolejny etap to badania w Wojskowym Instytucie Medycyny Lotniczej w Warszawie. Półfinał trwał dwa tygodnie, a rywalizacja odbywała się w parach. Mieliśmy różne konkurencje m.in. konkursy wiedzy o kosmosie na antenie radia RMF FM, testy sprawnościowe,  testy na poligonie. Finał trwał dwa tygodnie i odbywał się w Rosji. Po każdej konkurencji jedna osoba wracała do Polski. W finale również mieliśmy ćwiczenia sprawnościowe, poza tym przechodziliśmy wirówkę, komorę ciśnień, pilotowaliśmy samolot. Oczywiście był też lot na nieważkość, dodatkowo naszą osobowość i predyspozycje oceniał gen. Hermaszewski. Najciekawszym i jednocześnie najtrudniejszym etapem był bez wątpienia finał.

Joanna Chojnacka w Gwiezdnym Miasteczku w 2001 roku (Credits:RMF FM)


KP: Które z konkurencji, lub ćwiczeń wspominasz najlepiej, a które najgorzej? Jakie przeciążenie wytrzymałaś na wirówce?

J.Ch: Oczywiście najlepiej wspominam nieważkość i pilotowanie samolotu. Jakoś nie mam złych skojarzeń z którymś z ćwiczeń. Chyba najbardziej bałam się momentu w którym po przyjeździe do Rosji zachorowałam. Wprawdzie było to zwykłe przeziębienie, lecz nie było pewne, czy wyzdrowieję do pierwszej konkurencji czyli lotu w stanie nieważkości. To był chyba taki moment kryzysowy. W wirówce wytrzymałam około 7 g dokładnej wartości niestety nie pamiętam.

KP:
Jak wspominasz nieważkość, jakie to uczucie, czy długo byłaś w tym stanie?

J.Ch: W nieważkości byliśmy 10 razy po około 25s a jak  ją wspominam? To było najwspanialsze uczucie w moim życiu. Dziwne i wspaniałe. Bardzo ciężko jest opisać ten stan i odczucia, jakie miałam i jakie mieli wszyscy uczestnicy. Bo jak można opisać stan w którym na nowo trzeba nauczyć się panować nad swoim ciałem? A jeżeli miałabym spróbować opisać nieważkość w dwóch słowach, to byłyby to euforia i błogość.

KP: Czy po powrocie z Gwiezdnego Miasteczka, znajomi bądź rodzina nadali Ci jakiś przydomek, typu Gwiazda, astronautka?

J.Ch: Tak, po powrocie i tak naprawdę do tej pory znajomi nazywają mnie Kosmos, Kosmitka.

KP: Co skłoniło Cię do wzięcia udziału w konkursie? Marzyłaś kiedykolwiek o locie w kosmos?

J.Ch: Tak, marzyłam o locie w kosmos. Jest nawet historia, którą rodzice mi opowiadali...
Gdy w dzieciństwie mieszkałam z rodzicami w Rosji, pojechaliśmy na wycieczkę do Gwiezdnego Miasteczka. Tam, w trakcie zwiedzania podobno zapytałam tatę, czy ja też kiedyś polecę w kosmos? Tata wtedy odpowiedział: „Tak Asiu, polecisz” Gdy pojawiła się reklama Odysei, do wzięcia udziału namówił mnie właśnie tata i mój brat, który zresztą również wysłał swoje zgłoszenie.

KP: Jeśli polecisz, będziesz drugim po gen. Mirosławie Hermaszewskim obywatelem Polski który poleciał w kosmos. Czujesz się szczególnie z tego powodu?

J.Ch: Czy czuję się szczególnie? Nie, czuję się normalnie. Przecież ja nic takiego wielkiego nie zrobiłam. Mam być zwykłą turystką, tylko miejsce docelowe podróży jest troszkę inne.

Finaliści konkursu (Credits: RMF FM)

KP: Czy wygrana w konkursie miała wpływ na Twoje późniejsze życie? Czy przez jakiś czas musiałaś się borykać z problemem zbytniej popularności? Czy wygrana miała wpływ na decyzję związane z wyborem studiów, podjęciem późniejszej pracy?

J.Ch: Na pewno miała wpływ na moje życie. Choćby pod tym względem, iż po wygranej zaczęłam myśleć o byciu pilotem tak jak mój tata. Niestety pewne okoliczności na to nie pozwoliły. Postanowiłam więc zacząć studia na Wydziale Lotnictwa Akademii Obrony Narodowej w Warszawie. Oczywiście został jeszcze przydomek, który nadali mi znajomi. Jeżeli chodzi o popularność, to był przez chwilę po wygranym konkursie taki okres, w którym zrobił się szum medialny wokół mojej osoby, ale bardzo się cieszę, że po jakimś czasie minął.

KP: Czym się teraz zajmujesz? Wiązałaś kiedyś Swoja przyszłość z lotnictwem, z astronautyką?

J.Ch: Obecnie pracuję w służbach mundurowych. Jednak tak jak mówiłam wcześniej, lotnictwo chodziło mi po głowie i nie ukrywam, że może kiedyś jeszcze to marzenie zrealizuje.

KP: Twój lot będzie dłuższy od suborbitalnego lotu Allana Sheparda. Podobnie jak on będziesz ok. 5 minut w stanie nieważkości. Wobec tego jak po powrocie będzie można określić Twój stan, będziesz astronautką, kosmiczną turystką?

J.Ch: Myślę, że astronautka to za duże słowo i kosmiczna turystka w zupełności wystarczy.

KP: Suborbitalne loty załogowe to dość młoda dziedzina. Czy nie obawiasz się zatem, o Swoje zdrowie, życie, nie masz wrażenia, że w pewnym sensie będziesz testować nowe technologie, nowe rozwiązania?

J.Ch: W pewnym sensie tak to można odbierać i pewnie obawa o zdrowie czy życie pojawi się tuż przed lotem, ale z drugiej strony dlaczego nie? Przecież do odważnych świat należy.

KP: Od wygranej upłynęło 10 lat. Jak oceniasz kondycję po tym czasie? Czy nie obawiasz się, że będziesz musiała przejść dodatkowe badania, kursy, szkolenia, które mogą pozbawić Cię szansy na lot?

J.Ch: Akurat jeżeli chodzi o moją kondycję fizyczną, to się nie martwię, gdyż uwielbiam prawie każdy sport, a do tego moja praca również wymaga bycia w dobrej formie.

KP: W 2004 roku Gazeta Wyborcza podała, że jeszcze w 2005 uda Ci się polecieć w kosmos.
Skąd te informacje, na jakiej podstawie zostały wysnute takie przewidywania?

J.Ch: Nie mam pojęcia skąd Gazeta Wyborcza wzięła takie informacje. Ja nigdy nie podawałam konkretnego terminu lotu. Przez ten okres dziesięciu lat pisano różne rzeczy. Można nawet powiedzieć, że parę razy mnie już wysłano.

KP: Czy nie miałaś ochoty wymienić biletu na te 100 tys. $, wszak w ten sposób mogłabyś zapewnić sobie całkiem dobry start w życiu?

J.Ch: Nigdy nie przeszła mi nawet przez myśl zamiana biletu na 100 tys. $. Pieniądze to rzecz bardzo ulotna, a to wszystko, co zobaczę i przeżyję pozostanie ze mną.

KP: Czy masz nowe nietypowe wyzwania, marzenia? Czego moglibyśmy Ci jeszcze życzyć?

J.Ch: Wyzwania? Może lotnictwo? Tak, to jest moje kolejne marzenie…

KP: Zatem tego Ci życzymy, dziękujemy za rozmowę.

 

źródło archiwalnych zdjęć z konkursu, oraz zwiastuna audio: Strona 20 lat RMF FM

 

KP: Czy śledzisz rozwój światowej i polskiej astronautyki? Czytujesz jakieś pisma, bądź

portale branżowe związane z astronautyką?

 

J.Ch: Jeżeli chodzi o pisma, bądź portale branżowe, to nie jestem z żadnym jakoś

szczególnie związana, głównie ze względu na nieustanny brak czasu. Wszelkie

najnowsze informacje zdobywam raczej z mediów bądź od firmy, która organizuje

mój lot.

 

KP: Nagrodę w konkursie radia RMF FM odebrałaś 10 lat temu, przez tę dekadę wiele

się zmieniło, powstały firmy prywatne które mają aspirację wysyłać ładunki i ludzi w

kosmos, jest szereg firm które oferować będą w niedługim czasie loty suborbitalne.

Widać że firmy prywatne mają co raz większy udział w rozwoju astronautyki na

świecie, co zmniejsza koszty wyniesienia ładunków na orbitę. Jak oceniasz przyszłość

światowej astronautyki, w jakim kierunku będzie podążać, jak na tym tle widzisz

przyszłość Polski, jakie zmiany musiały by zajść byśmy zaczęli zwracać uwagę na tę

gałąź nauki, gospodarki.

 

J.Ch: Myślę, że nauka idzie tak szybko do przodu, że za jakiś czas loty w kosmos

mogą stać się codziennością . Tak jak wspomniałeś w pytaniu, głównym problemem

astronautyki są duże koszta związane z wynoszeniem na orbitę ładunków bądź ludzi.

To dobrze, że kierunek jaki obrali naukowcy, w tym również polscy, to zmniejszenie

ich poprzez nowe, bardziej wydajne technologie. A jeżeli chodzi o bardzo daleką

przyszłość, to warto pomarzyć… Może hotele dla turystów na orbicie?

 

KP: Czy nie uważasz, że sytuacja w której ktoś wygrywa podobny do Twojego lot

suborbitalny dzięki szczęśliwemu batonikowi, to nie przesada? Piszę tu o przypadku

pewnej Francuzki, która wygrała w ten sposób lot w kosmos. Może się okazać że nie

przejdzie badań, lub kursu, i co wtedy? Swoją drogą czy wiesz już jak będzie wyglądał

ów kurs? Czy będzie dużo łatwiejszy niż ten który przechodziłaś w Moskwie? -----------

----------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

J.Ch: Uważam, że taki szczęśliwy traf nie jest przesadą. Każdy może dostać szanse

na zrealizowanie swojego marzenia. Można by to porównać do trafienia szóstki w

totolotka. Jeżeli w dalszych eliminacjach ktoś nie przejdzie badań bądź kursu, zawsze

może oddać swój szczęśliwy los komuś bliskiemu. Jeżeli chodzi o kurs, to ma on trwać

około pięciu dni i polegał będzie głównie na badaniu mojego zdrowia.

 

KP: Czy oprócz Ciebie w kosmos wybierze się reporter radia RMF, który będzie

dokumentował Twój lot, czy zostaniesz pierwszą kosmiczną korespondentką

radiową?

 

J.Ch: Niestety takich szczegółów mojej wyprawy nie znam

 

KP: Czy nie uważasz że 10 lat temu, kiedy na temat turystyki kosmicznej mówiło się

bardzo niewiele, gdy sektor owych usług dopiero się rodził, organizacja konkursu tego

typu nie była na wyrost?

 

J.Ch: Uważam, że organizacja konkursu na tamtą chwilę nie była na wyrost. Myślę, że

nikt nie był w stanie przewidzieć, że aż tak długi będzie okres oczekiwań.

 

KP: Czy organizator konkursu, radio RMF FM, określił z góry jakieś ramy czasowe

w których wykonasz lot, bo inaczej wygaśnie umowa między Tobą a radiem, bądź

radiem a firmą która ma przeprowadzić lot? Czy w sytuacji kiedy z jakichś powodów

nie miałabyś możliwości wykonać lotu, radio ma przygotowane jakieś awaryjne

wyjście, rekompensatę?

 

J.Ch: Jeżeli chodzi o ramy czasowe, to nie ma ostatecznego terminu. Jednak umowa

między mną a radiem RMF FM jest co kilka lat przedłużana. Jeżeli chodzi o wyjście

awaryjne w sytuacji, gdy lot nie będzie mógł być zrealizowany z mojego powodu

( zły stan zdrowia, itp.), to w trakcie trwania konkursu wyłoniono również moich

dublerów, którzy polecą za mnie. O rekompensacie nie myślę, gdyż nie wyobrażam

sobie żeby mój lot się nie odbył. :)

 

KP: Po locie Jurija Gagarina, na lot pierwszego Polaka musieliśmy czekać przeszło 17

lat. Po locie gen. Hermaszewskiego na lot drugiego obywatela Polski czekamy już

ponad 30 lat. To dość długo. Czy udało Ci się poznać gen. Hermaszewskiego? Czy miał

jakiś udział w konkursie radia RMF FM?

 

J.Ch: Tak, poznałam gen. Hermaszewskiego. W trakcie finału konkursu, gen.

Hermaszewski oceniał predyspozycje uczestników.

 

KP: Czy kibicujesz jednej wybranej firmie z branży turystyki kosmicznej, sądząc że

masz z nią największe szanse polecieć? Wyznaczono już datę lotu? Czy RMF FM

kontaktował się w tej sprawie z Tobą, lub firmą z którą masz polecieć?

 

J.Ch: Nie kibicuję żadnej konkretnej firmie. Jest mi to zupełnie obojętne, kto

zrealizuje mój wymarzony lot.

 

 

KP: Masz możliwość zabrania ze sobą ładunku w postaci ulubionej maskotki, fotografii,

talizmanu?

 

J.Ch: Tak, z tego co mi wiadomo, będę mogła zabrać jakiś drobiazg.

 

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

----------

 

KP: Jak wspominasz swój pobyt w Gwiezdnym Miasteczku pod Moskwą?

 

J.Ch: Gwiezdne Miasteczko zawsze wzbudza we mnie miłe skojarzenia i uczucia. Wprawdzie

same budynki nie były w dobrym stanie technicznym i ciężko było uwierzyć, że tam szkoliło

się i nadal szkoli kosmonautów. Jednak w całym tym miejscu była jakaś magia..:)

 

KP: Jakie były Twoje odczucia gdy pokonałaś ponad tysiąc osób ubiegających się o bilet w

kosmos?

 

J.Ch: Szczerze mówiąc nigdy nie myślałam o mojej wygranej w takich kategoriach. Po prostu

cieszę się, że mam szansę polecieć w kosmos.

 

KP: Utrzymujesz kontakt z pozostałymi finalistami Odysei Kosmicznej?

 

J.Ch: Nie ze wszystkimi finalistami utrzymuję kontakt. Natomiast bardzo żałuję, że z osobami

z którymi byłam bliżej związana jest on taki rzadki.

 

KP: Jak myślisz co zaważyło o wyborze przez komisję akurat Ciebie? Czy uzasadnienie

wyboru podane było do publicznej wiadomości?

 

J.Ch: Uzasadnienie jak i cala punktacja była podana do publicznej wiadomości, a pierwszą

cześć pytania należy skierować do komisji.

 

KP: Jak radziłaś sobie z barierą językową? Czy udało Ci się poznać jakichś rosyjskich

kosmonautów?

 

J.Ch: Nie miałam bariery językowej, gdyż w dzieciństwie trzy lata mieszkałam w Rosji.

Musiałam się tylko przełamać, ponieważ nie używałam rosyjskiego od ponad dziesięciu lat.

 

KP: Czy mogłabyś przybliżyć jak przebiegał konkurs, z ilu i z jakich etapów się składał, który

wedle Ciebie był najciekawszy, najłatwiejszy, który najtrudniejszy. Jak oceniasz poziom

konkursu?

 

J.Ch: Konkurs trwał prawie dwa miesiące. Pierwszy etap polegał na wysłaniu odpowiedzi na pytania zamieszczone w jednej z gazet, taki sam formularz dostępny był również na stronie internetowej akcji. Tam trzeba było liczyć na szczęście. Następnie była

szczegółowa ankieta z pytaniami z różnych dziedzin. Kolejny etap to badania w Wojskowym

Instytucie Medycyny Lotniczej w Warszawie. Półfinał trwał dwa tygodnie, a rywalizacja

odbywała się w parach. Mieliśmy różne konkurencje m.in. konkursy wiedzy o kosmosie

na antenie radia RMF FM, testy sprawnościowe, testy na poligonie. Finał trwał dwa tygodnie i odbywał się w Rosji. Po każdej konkurencji jedna osoba wracała do Polski. W finale również mieliśmy ćwiczenia sprawnościowe, poza tym przechodziliśmy wirówkę, komorę ciśnień, pilotowaliśmy samolot. Oczywiście był też lot na nieważkość, dodatkowo naszą osobowość i predyspozycje oceniał gen. Hermaszewski. Najciekawszym i jednocześnie najtrudniejszym etapem był bez wątpienia finał.

 

KP: Które z konkurencji, lub ćwiczeń wspominasz najlepiej, a które najgorzej? Jakie

przeciążenie wytrzymałaś na wirówce?

 

J.Ch: Oczywiście najlepiej wspominam nieważkość i pilotowanie samolotu. Jakoś nie mam

złych skojarzeń z którymś z ćwiczeń. Chyba najbardziej bałam się momentu w którym po

przyjeździe do Rosji zachorowałam. Wprawdzie było to zwykłe przeziębienie, lecz nie było pewne, czy wyzdrowieję do pierwszej konkurencji czyli lotu w stanie nieważkości. To był chyba taki moment kryzysowy. W wirówce wytrzymałam około 7 g

dokładnej wartości niestety nie pamiętam.

 

KP: Jak wspominasz nieważkość, jakie to uczucie, czy długo byłaś w tym stanie?

 

J.Ch: W nieważkości byliśmy 10 razy po około 25s a jak ją wspominam? To było najwspanialsze

uczucie w moim życiu. Dziwne i wspaniałe. Bardzo ciężko jest opisać ten stan i odczucia, jakie miałam i jakie mieli wszyscy uczestnicy. Bo jak można opisać stan w którym na nowo trzeba nauczyć się panować nad swoim ciałem? A jeżeli miałabym spróbować opisać nieważkość w dwóch słowach, to byłyby to euforia i błogość.

 

KP: Czy po powrocie z Gwiezdnego Miasteczka, znajomi bądź rodzina nadali Ci jakiś

przydomek, typu Gwiazda, astronautka?

 

J.Ch: Tak, po powrocie i tak naprawdę do tej pory znajomi nazywają mnie Kosmos, Kosmitka.

 

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

KP: Co skłoniło Cię do wzięcia udziału w konkursie? Marzyłaś kiedykolwiek o locie w kosmos?

 

J.Ch: Tak, marzyłam o locie w kosmos. Jest nawet historia, którą rodzice mi opowiadali…..

Gdy w dzieciństwie mieszkałam z rodzicami w Rosji, pojechaliśmy na wycieczkę do

Gwiezdnego Miasteczka. Tam, w trakcie zwiedzania podobno zapytałam taty, czy ja też

kiedyś polecę w kosmos? A tata wtedy odpowiedział: „Tak Asiu, polecisz” Gdy pojawiła

się reklama Odysei, do wzięcia udziału namówił mnie właśnie tata i mój brat, który zresztą

również wysłał swoje zgłoszenie.

 

KP: Jeśli polecisz, będziesz drugim po gen. Mirosławie Hermaszewskim obywatelem Polski który poleciał w kosmos. Czujesz się szczególnie z tego powodu?

 

J.Ch: Czy czuję się szczególnie? Nie, czuję się normalnie. Przecież ja nic takiego wielkiego nie zrobiłam. Mam być zwykłą turystką, tylko miejsce docelowe podróży jest troszkę inne. :)

 

KP: Czy wygrana w konkursie miała wpływ na Twoje późniejsze życie? Czy przez jakiś czas

musiałaś się borykać z problemem zbytniej popularności? Czy wygrana miała wpływ na

decyzję związane z wyborem studiów, podjęciem późniejszej pracy?

 

J.Ch: Na pewno miała wpływ na moje życie. Choćby pod tym względem, iż po wygranej

zaczęłam myśleć o byciu pilotem tak jak mój tata. Niestety zdrowie na to nie pozwoliło.

Postanowiłam więc zacząć studia na Wydziale Lotnictwa Akademii Obrony Narodowej w

Warszawie. Oczywiście został jeszcze przydomek, który nadali mi znajomi. Jeżeli chodzi o

popularność, to był przez chwilę po wygranym konkursie taki okres, w którym zrobił się szum medialny wokół mojej osoby, ale bardzo się cieszę, że po jakimś czasie minął.

 

KP: Czym się teraz zajmujesz? Wiązałaś kiedyś swoja przyszłość z lotnictwem, z astronautyką?

 

J.Ch: Obecnie pracuję w służbach mundurowych. Jednak tak jak mówiłam wcześniej, lotnictwo chodziło mi po głowie i nie ukrywam, że może kiedyś jeszcze to marzenie zrealizuje.

 

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

-

 

KP: Twój lot będzie dłuższy od suborbitalnego lotu Allana Sheparda. Podobnie jak on

będziesz ok. 5 minut w stanie nieważkości. Wobec tego jak po powrocie będzie można

określić Twój stan, będziesz astronautką, kosmiczną turystką?

 

J.Ch: Myślę, że astronautka to za duże słowo i kosmiczna turystka w zupełności wystarczy.

 

KP: Suborbitalne loty załogowe to dość młoda dziedzina. Czy nie obawiasz się zatem, o swoje

zdrowie, życie, nie masz wrażenia, że w pewnym sensie będziesz testować nowe technologie,

nowe rozwiązania?

 

J.Ch: W pewnym sensie tak to można odbierać i pewnie obawa o zdrowie czy życie pojawi się tuż przed lotem, ale z drugiej strony dlaczego nie? Przecież do odważnych świat należy.

 

KP: Od wygranej upłynęło 10 lat. Jak oceniasz swoją kondycję po tym czasie? Czy nie

obawiasz się, że będziesz musiała przejść dodatkowe badania, kursy, szkolenia, które mogą

pozbawić Cię szansy na lot?

 

J.Ch: Akurat jeżeli chodzi o moją kondycję fizyczną, to się nie martwię, gdyż uwielbiam prawie każdy sport, a do tego moja praca również wymaga bycia w dobrej formie.

 

KP: W 2004 roku Gazeta Wyborcza podała, że jeszcze w 2005 uda Ci się polecieć w kosmos.

Skąd te informacje, na jakiej podstawie zostały wysnute takie przewidywania?

 

J.Ch: Nie mam pojęcia skąd Gazeta Wyborcza wzięła takie informacje. Ja nigdy nie podawałam konkretnego terminu lotu. Przez ten okres dziesięciu lat pisano różne rzeczy. Można nawet powiedzieć, że parę razy mnie już wysłano.

 

KP: Czy nie miałaś ochoty wymienić biletu na te 100 tys. $, wszak w ten sposób mogłabyś

zapewnić sobie całkiem dobry start w życiu?

 

J.Ch: Nigdy nie przeszła mi nawet przez myśl zamiana biletu na 100 tys. $. Pieniądze to rzecz bardzo ulotna, a to wszystko, co zobaczę i przeżyję pozostanie ze mną.

 

KP: Czy masz nowe nietypowe wyzwania, marzenia? Czego moglibyśmy Ci jeszcze życzyć?

 

J.Ch: Wyzwania? Może lotnictwo? Tak, to jest kolejne marzenie… J

 

KP: Zatem tego Ci życzymy, dziękujemy za rozmowę.

Comments 

#1 Maciej Gładysiak 2014-11-28 13:46
Ciekawa historia. Żal Mi Pani Joanny z tego powodu że nie poleciała w kosmos
Quote

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy Odśwież

O nas

Jesteśmy grupą ludzi, dla których astronautyka jest pasją. Wspieramy polskie dążenia w kierunku gospodarczego wykorzystania technologii kosmicznych. Jeśli interesują Cię zagadnienia związane z polskim space-techem, ta witryna jest dla Ciebie, jeśli chciałbyś nam pomóc wesprzyj nasze działania, dołącz do Nas!

Więcej informacji...

Powrót na górę