Polska Agencja Kosmiczna i dylematy Rządu

Share

Flaga PolskiPomiędzy Ministerstwem Gospodarki a Ministerstwie administracji i cyfryzacji toczy się dyskusja na temat tego komu podlegać będzie Polska Agencja Kosmiczna, której powstanie wiąże się z polską akcesją w struktury Europejskiej Agencji Kosmicznej– nieoficjalnie dowiedział się "Wprost". 

W tym momencie za nadzór na polską polityką kosmiczną odpowiedzialny jest resort gospodarki, lecz jak wynika z ustaleń „Wprost”– nadzór nad agencją chciałby objąć minister administracji i cyfryzacji Michał Boni.

Według doniesień „ Wprost” Ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła, ale Boni ma spore szanse. W tej sprawie potrzebny jest ktoś, kto będzie w stanie na dobre rozruszać tę dziedzinę i uczynić z niej silny impuls modernizacyjny dla polskiej gospodarki. Boni sprawdziłby się w tej roli lepiej od Pawlaka – twierdzi informator „Wprost”.

Minister Administracji i Cyfryzacji Michał Boni (Credits: Gazetaprawna.pl)


Bez względu na to, jak skończy się ten spór, Polska ma powołać Agencję Kosmiczną lub Biuro ds. Polityki Kosmicznej. Tak wynika z rządowego "Planu działań na rzecz rozwoju technologii kosmicznych i wykorzystania systemów satelitarnych w Polsce".

Waldemar Pawlak, wicepremier, Minister gospodarki (Credits: Włodzimierz Włoch)


Ciekawe zestawienie na temat "za" i "przeciw" za powołaniem jednej bądź drugiej instytucji, opublikował ostatnio portal kosmonauta.net. Poniżej zamieszczamy owo zestawienie:

Agencja:

+ Większa niezależność polityczna
Agencje rządowe, do których należałaby również agencja kosmiczna, są jednostkami specyficznymi, wyłączonymi ze struktur ministerialnych, choć mogą być nadzorowane przez jednego lub kilku ministrów. Na czele agencji kosmicznej stoi przeważnie prezes, któremu podlegają dyrektorowie poszczególnych departamentów. Każdą  agencję cechują cele i szczegółowa strategia ich realizacji, co może przekładać się na większą odporność na ewentualne zawirowania polityczne.

+ Większy prestiż
Kraje posiadające własną agencję są lepiej odbierane, głównie przez zagranicznych partnerów. Jest to związane przede wszystkim z czytelniejszą organizacją i podziałem odpowiedzialności. Zagraniczne instytucje, nieznające specyfiki danego państwa, czują się bezpieczniej podczas pracy z taka formą organizacji.

+ Scentralizowanie odpowiedzialności. Jest przyjęte, że w momencie powołania agencja przejmuje nadzór nad wszystkimi cywilnymi działaniami w tym sektorze: badaniami przestrzeni kosmicznej, rozwojem technologii, udziale w międzynarodowych programach. Pozwala to na bardziej spójne i przemyślane działania, niż w przypadku, gdy programy są rozproszone.

+ Bardzo dobry odbiór przez środowisko astronautyczne
Powołanie agencji jest silnym sygnałem, że dane państwo chce się mocno zaangażować w sektor kosmiczny, co naturalnie spotka się z ogromnym poparciem środowiska.

- Zły odbiór przez społeczeństwo
W sytuacji kiedy informacja na temat korzyści związanych udziałem w programach ESA oraz rozwojem przemysłu kosmicznego nie jest szeroko rozpowszechniana, utrzymywany jest stan niskiej świadomości społecznej. W efekcie tego powołanie kolejnej rządowej agencji może nie być przychylnie przyjęte. Bez silnego lobby ze strony polityków, mediów i środowiska, opinia publiczna będzie w stanie przytoczyć dziesiątki ważniejszych zagadnień społeczno-gospodarczych, które powinny być rozwiązane w pierwszej kolejności, niż powołanie agencji. W świetle doświadczeń światowych nie jest to prawdą, bo rozwój sektora kosmicznego odznacza się pobudzeniem rozwoju wielu innych dziedzin nauki i technologii, co przekłada się na możliwość osiągnięcia wysokiej stopy zwrotu osiąganej z inwestycji kosmicznych.

- Zły odbiór przez polityków

Powołanie agencji może odbić się również złym echem wśród polityków, szczególnie opozycji realizowanej na zasadzie zaprzeczania i blokowania, którzy mogą zarzucić stronie dążącej do powołania takiej instytucji niepotrzebny rozrost biurokracji i powtarzając błędne argumenty co opinia publiczna.

Biuro:

+ Wielkość adekwatna do aktywności sektora
Polska przez kilka najbliższych lat nie będzie potrzebowała dużej struktury koordynującej, nawet przy optymistycznym założeniu regularnie zwiększanych funduszy dla sektora, i przejmującej nadzór nad wszystkimi dotychczasowymi międzynarodowymi programami kosmicznymi, w których uczestniczymy oraz biorąc pod uwagę potencjału kraju.

+ Ograniczona liczba urzędników
Związana z mniejszą wielkością jednostki oraz zakresem obowiązków.

+ Dobry odbiór przez społeczeństwo i polityków

"Biuro" lub "rada" będą dużo lepiej odebrane niż "agencja kosmiczna". Komunikat o powołaniu biura nie będzie prawdopodobnie tak mocno nagłośniony przez media jak w przypadku agencji. Informacja zostanie odebrana w sposób raczej neutralny, jako powstanie dodatkowej jednostki wynikającej z rosnącej aktywności Polski w strukturach europejskich.  

- Niski prestiż
Powołanie Biura może być odebrane jako sygnał, że dany kraj nie planuje aktywnego zaangażowania w rozwój kosmonautyki, oraz w sposób umiarkowany będzie zwiększał swój finansowy wkład do budżetu ESA.

- Rozproszenie obowiązków
W przypadku biura istnieje duże prawdopodobieństwo, że dotychczasowe europejskie programy kosmiczne, w których Polska bierze udział, pozostaną tak naprawdę koordynowane przez obecne instytucje a biuro zajmie pozycję jedynie "wizytówkową".

- Duża zależność polityczna i mniejsza decyzyjność
Biuro prawdopodobnie będzie częścią wybranego ministerstwa. W polskich realiach politycznych oznacza to podatność na polityczny dryf i uzależnienie od decyzji ministrów wybieranych kadencyjne i z partyjnego klucza, co nie jest odpowiednie w instytucji wymagającej długoterminowego planowania, obycia z nauką i techniką oraz dobrymi kontaktami zarówno z przedstawicielami świata nauki jaki i przedsiębiorcami różnej wielkości.

- Ryzyko konieczności późniejszego przekształcenia w agencję
W momencie zwiększenia aktywności sektora może pojawić się potrzeba scentralizowania koordynacji i powołania agencji, tak jak to stało się w Wielkiej Brytanii w 2010 roku. Przekształcenie generuje potrzebę zmian prawnych i decyzyjnych, wprowadza przejściowy chaos i pociąga za sobą dodatkowe koszty. W przypadku Wielkiej Brytanii wyniosły one ok. 60 milionów USD, a nowo powołana agencja przejęła koordynację pięciu dotychczasowych programów, m.in GMES i Gallileo.
Członkowie ESA posiadający agencję kosmiczną (w nawiasie podano udział w budżecie ESA w 2011 w milionach Euro):
Francja (18.8%), Niemcy (17.7%), Włochy (9.5%), Wielka Brytania (6.6%), Austria (1.3%), Rumunia (b.d. - na 2012 rok jest to 0.3%)

Członkowie ESA, w których za sektor kosmiczny odpowiada biuro przy ministerstwie, rada przy instytucie naukowo-badawczym lub agencja rozwoju przedsiębiorczości:
Hiszpanii (5.1%), Belgia (4.1%), Holandia (2.1%), Szwajcaria (2.4%), Norwegia (1.6%), Szwecja (1.5%), Dania (0.8%), Irlandia (0.4%), Finlandia (0.5%), Portugalia (0.4%), Grecja (0.4%), Luksemburg (0.3%), Czechy (0.3%)

Redakcja KosmicznaPolska.pl, dziękuję Panu Jarosławowi Jaworskiemu z portalu Kosmonauta.net, za zgodę na publikację zestawienia.

Źródło: Wprost, Kosmonauta.net


Dodaj komentarz

Kod antyspamowy Odśwież

O nas

Jesteśmy grupą ludzi, dla których astronautyka jest pasją. Wspieramy polskie dążenia w kierunku gospodarczego wykorzystania technologii kosmicznych. Jeśli interesują Cię zagadnienia związane z polskim space-techem, ta witryna jest dla Ciebie, jeśli chciałbyś nam pomóc wesprzyj nasze działania, dołącz do Nas!

Więcej informacji...

Powrót na górę